AI na prezydenta. Czyli ile jest sztucznej inteligencji w niej samej



W Polityce nr 36 z 4 września 2019 zamieszczono artykuł o pomysłach na naprawianie demokracji w związku z tym, że coraz częściej wygrywają nie ci co powinni. Trochę to przypomina filozofię Kalego: jak my wygrywać — demokracja dobra, jak oni — to niedobra. Ale nie o tym... W artykule jest informacja, że "co czwarty Europejczyk woli, żeby decyzje zamiast parlamentów podejmowała sztuczna inteligencja". Dziennikarz Jacek Żakowski powołuje się na raport Center for the governance of change.

Warto byłoby, żeby takie osoby zapoznały się z historią chatbota Tay Microsoftu, który kilkanaście godzin po rozpoczęciu interakcji z użytkownikami Tweetera zaczął wysyłać tweety z przekleństwami, obrażaniem innych i pochwałami Hitlera. Jeśli dane, na które powołuje się Polityka realnie oddają poglądy społeczeństwa europejskiego to według mnie pokazuje to niezrozumienie przez większość ludzi czym jest AI. Są dwa rodzaje AI: Słaba AI (ang. Weak/Narrow AI) — różne metody matematyczne, statystyczne i informatyczne, które dla problemu z dobrze zdefiniowanym, ograniczonym zakresem potrafią znaleźć pewne relacje w danych opisujących ten problem i na ich podstawie go rozwiązać. Czyli na przykład: przewidzieć czy klient kupi produkt, czy odejdzie do konkurencji, jaki wykonać następny ruch w szachach, czy to co widać na zdjęciu to znak zakazu czy nakazu, itd. Silna AI (ang. Strong/General AI) — to inteligencja jak ludzka. Inteligencja, która jest świadoma siebie, potrafi uświadomić sobie istnienie problemu (dla siebie lub innych), wymyślić jak go rozwiązać, a na końcu rozwiązać. Rozwiązać być może metodami Słabej AI. My żyjemy w czasach Słabej AI. Możliwe, że ta druga czai się gdzieś za rogiem i za chwilę się ujawni. Ale możliwe też, że jest bardzo daleko. I że to, co robimy w ramach Słabej AI, w ogóle nie przybliża nas do Silnej AI.


Andrzej Szczechla

Principal Data Architect w BitPeak

andrzej.szczechla@bitpeak.pl

12 wyświetlenia